https://www.facebook.com/ocalonyswiatENGLISH

Home / Niespotykany eratyk Gabriela

Niespotykany eratyk Gabriela

Fundacja Ocalony Świat

Niespotykany eratyk Gabriela| Fundacja Ocalony Świat

Dnia 9 listopada 2015 roku pomysłodawca Fundacji otrzymał telefon od okolicznego rolnika, który poprzez ''pocztę pantoflową'' dowiedział się o jego pasji związanej w kolekcjonowaniem i ochroną głazów narzutowych. Przekazał informację, że na jego polu znajduję się imponujący głaz stanowiący przeszkodę podczas prac polowych a także powodujący niszczenie sprzętu rolniczego. Reakcja Tomka była szybka.

Wsiadł w samochód i pojechał na miejsce. Spotkał się z właścicielem. Pan Kazimierz opowiedział, że po natrafieniu na głaz próbowano odkopać go ręcznie, następnie za pomocą ładowacza ale niestety nie udało się go w całości odkopać a tym bardziej wydobyć.

Był już wieczór ale po obejrzeniu eratyka Tomek stwierdził, że może ważyć ok. 16 ton. Dodatkowo prawidłową ocenę utrudniał nieodkopany dół. Ze względu na późną porę akcję wydobywczą przełożono na kolejny dzień. Nie można było zwlekać bo prognozy pogody nie były obiecujące, pole zaorane a grunt miękki.

Do późnych godzin nocnych ustalano kwestię związaną ze sposobem wydobycia, załadunku i transportu głazu oraz z organizacją pracy na kopalniach.

Eratyk był na tyle duży, że konieczne było zaangażowanie dwóch ładowarek Doosana DL450 i Komatsu WA-470.

Plan działania został ustalony.

Nastał kolejny dzień. Tomek wraz z innymi zaangażowanymi osobami przygotowali wszystkie niezbędne rzeczy – pasy, liny, kliny drewniane, samochód, ładowarki i wyruszyli po ''olbrzyma''.

Było już późne popołudnie jak rozpoczęła się akcja wydobywcza. Pogoda pogarszała się z minuty na minutę. Zaczęło coraz bardziej padać. Mimo tego nikt nie rezygnował. Doosanem odkopano głaz wkoło.

Niejednolity grunt – glina, iły, czarnoziem i piasek sprawiał, że ładowarki traciły przyczepność. Jednak doskonałe umiejętności operatorów i silna hydraulika maszyn pozwoliły na wypchnięcie eratyka na powierzchnię. Wtedy przypuszczenia wszystkich co do wagi zmieniły się. Każdy z podziwiających eratyk uważał, że będzie ważył więcej niż 16 ton. Zrobiono więc zakłady.

Robiło się ciemno a przed chłopakami było najważniejsze – akcja załadunku. Ustawiono samochody i włączono wszystkie światła aby widoczność była jak najlepsza a jednocześnie nie oślepiając operatorów ładowarek. Z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa uniesiono kamień na odpowiednią wysokość. Samochód wsunął się pod niego tak aby odpowiednio rozłożyć ciężar.

Eratyk został równomiernie opuszczony, zabezpieczony klinami i pasami.
Był gotowy do drogi.

Obowiązkiem Fundatora jest dbanie o dobre relacje z darczyńcami. W związku z tym ustalono z Panem Kazimierzem, że rekultywację terenu oraz wszelkie koszty związane z wydobyciem głazu pokryję Tomek.

Podczas podróży postanowiono wjechać na wagę aby ustalić jednoznacznie jego masę a tym samym rozstrzygnąć kwestię zakładu.

Kto go wygrał? Najbliższy rzeczywistej wagi był Pan Kazimierz – właściciel głazu, który od początku wskazywał wagę 20 ton. Faktycznie waga olbrzyma tyle wynosiła. Wtedy Tomek, stracił butelkę dobrego trunku.

Późną nocą eratyk dotarł do miejsca rozładunku – parku na posesji Tomka, gdzie podobnie jak przy załadunku konieczne było użycie dwóch ładowarek.

Po ustawieniu głazu, zrobiono kilka pamiątkowych zdjęć.

Kolejnego dnia wczesnym rankiem Tomek zrobił jeszcze kilka zdjęć aby wysłać je kolegom z Instytutów i znajomym a tym samym pochwalić się zdobytym okazem.

Zdjęcia z tego wydarzenia wywieszone zostały również w biurach na kopalniach, żeby każdy mógł podziwiać głaz i uświadamiać sobie, że trzeba je chronić. Poprzez promocję takich wydarzeń i dążenie do stworzenia imponującego parku petrograficznego, Fundacja otrzymuję coraz więcej sygnałów o ciekawych okazach w różnych lokalizacjach.

Po jakimś czasie Tomek spotkał się z Panem Kazimierzem i jego żoną Gabrielą aby jeszcze raz im podziękować oraz okazać swoje zadowolenie, że dzięki Nim jego kolekcja wzbogaciła się o największy jak do tej pory eratyk.

Zgodnie z obietnicą złożoną żonie Pana Kazimierza głaz został nazwany jej imieniem – Gabriela.

Teraz z niecierpliwością Fundacja czeka na kolejne takie akcje.


Zgodnie z obietnicą złożoną żonie Pana Kazimierza głaz został nazwany jej imieniem – Gabriela.
Niespotykany eratyk Gabriela